×

Ostrzeżenie

Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
10 zł za każdorazowe użycie „ad vocem” – szefowie klubów zdecydowali, że za przedłużanie sesji radni będą musieli płacić. Zamiast zbiórki wyszła „dżentelmeńska umowa”.

Dyskusja na temat nadużywania przycisku „ad vocem”, czyli prośba o udzielenie głosu w debacie poza kolejnością, trwała już od dłuższego czasu. Powodem były przedłużające się sesję; rekordowe spotkanie samorządowców zakończyło się tuż przed północą. Część radnych podnosiła problem niemerytorycznych, osobistych „pyskówek”, które odbywały się między samorządowcami, często nie dotyczących tematu dyskusji. Klub Prawa i Sprawiedliwości wspominał nawet o pomyśle zmian w statucie miasta, dotyczących rezygnacji z możliwości używania „ad vocem”.


Na wtorkowej sesji, na jednym ze stołów stanęła świnka skarbonka. Pomysł szefów klubów – aby płacić 10 złotych za każde „ad vocem” nie wśród wszystkich radnych wzbudził entuzjazm. Bogdan Błaszczyk nazwał go „dziecinadą”, a prezydent Anna Mieczkowska zauważyła, że proponowana zbiórka na kołobrzeskie hospicjum, prawdopodobnie nie została uregulowana prawnie. Ostatecznie radni zdecydowali, że zamiast zbiórki będzie „dżentelmeńska umowa”.


Już jednak pierwsza dyskusja w sprawie zmian w budżecie miasta pokazała, że rezygnacja z „ad vocem” jest praktycznie niemożliwa...

ZALOGUJ SIĘ ABY MIEĆ MOŻLIWOŚĆ KOMENTOWANIA