×

Ostrzeżenie

Nie powiodło się załadowanie pliku XML.
Kołobrzeski sanepid prawie trzy dni nie odbierał od mężczyzny zakażonego koronawirusem listy osób, z którymi ten miał kontakt w ciągu ostatniego czasu. - Sam dzwoniłem po tych ludziach i informowałem jak wygląda sytuacja, ale przecież to ich dobra wola, czy będą siedzieć w domach – mówił nam zrezygnowany mieszkaniec naszego powiatu.

Opisywana przez nas sprawa jest niezwykle bulwersująca. Naszego Czytelnika zdiagnozowano w poniedziałek około godziny 16. Wówczas mężczyzna dowiedział się, że jest zakażony i musi sporządzić listę osób z którymi miał kontakt w ciągu ostatnich dwóch tygodni. To obowiązkowa procedura, która ma na celu jak najszybsze dotarcie do osób, które mogą przenosić wirusa dalej.


W środę około godziny 14, otrzymaliśmy telefon od chorego, że lista z nazwiskami nadal znajduje się przy jego łóżku. - Nie wiem do kogo ją wysłać, nie mam żadnych informacji – mówił nasz Czytelnik. Jak przyznał mężczyzna, jego kontakt z kołobrzeską placówką jest bardzo utrudniony. - Mam alarmowy numer komórkowy, ale niczego nie mogą się dowiedzieć. Ja i moja rodzina jesteśmy przecież w zupełnie nowej dla nas sytuacji, która krótko mówiąc, napawa nas lękiem. Mam wrażenie chaosu i dezinformacji i nie ukrywam, że sam jestem nerwowy – przyznał mężczyzna. Jak podkreślił, po ostatniej rozmowie w takim tonie, pracownica sanepidu przestała odbierać od niego telefony.


Niemal natychmiast po rozmowie z chorym na Covid-19, zadzwoniliśmy do kołobrzeskiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, która ma za zadanie m.in. ochronę zdrowia publicznego. Chcieliśmy dowiedzieć się, dlaczego kołobrzeski sanepid nie odebrał, przez ponad dwie doby, listy kontaktów od zakażonego? Dlaczego chory nie uzyskał żadnych informacji, gdzie taką listę ma wysłać? Czy to są standardowe działania kołobrzeskiej instytucji? Czy w tej sytuacji nie doszło do zaniedbania obowiązków służbowych, co w konsekwencji mogło narazić mieszkańców naszego powiatu na zagrożenie zdrowia związane z panującą epidemią? Usłyszeliśmy, że sanepid „nie udziela żadnych informacji w sprawie koronawirusa”, polecono dzwonić nam do dyrektora, kiedy ten pojawi się w placówce. Nie czekaliśmy.


O sprawie poinformowaliśmy Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Szczecinie. Nasza interwencja i działanie tej instytucji przyśpieszyło sprawę – po kilku godzinach (sic!) nasz Czytelnik otrzymał potrzebną informację, gdzie taką listę wysłać. Oznacza to, że obowiązkowa kwarantanna, na osoby, które miały kontakt z zakażonym, została nałożona, najszybciej, w środę wieczorem. Wiemy jednak, że tak się nie stało, przynajmniej w przypadku jednej z osób z tzw. kontaktu. Nasz Czytelnik rozmawiał z nią dzisiaj około godziny 13. Osoba ta potwierdziła, że nie miała dotychczas żadnego telefonu z kołobrzeskiej instytucji.


To sprawa, którą trudno jest nawet komentować. Z pewnością o takie działania, a raczej bierność, kołobrzeskiej instytucji będziemy pytać w jednostkach ją nadzorujących (Urząd Wojewódzki w Szczecinie). Do tematu więc wrócimy.
Komentarze  
+104 #1 Stoned 2020-04-02 19:35
Extra! Pełen profesjonalizm Kołobrzeskiego Sanepidu! Jesteśmy dumni z i wdzięczni za waszą prace ... Nie to żart! odpowiecie za to co tam się dzieję i panie dyrektorze za ten burdel medal Nieudacznik 2020!
+53 #2 KicPic 2020-04-03 01:31
Niestety to nie jedyny przykład ignorancji i braku zainteresowania zagrożeniem przez Kołobrzeski Sanepid a konkretnie samego Dyrektora. Znam dwa przypadki (oba zgłoszone do Sanepidu wojewódzkiego) w tym jeden zakończony rozłączeniem połączenia po pytaniu o godność rozmówcy. Facet do zdjęcia i to piorunem! Panie Starosto czas na działanie, choćby zdalne.

ZALOGUJ SIĘ ABY MIEĆ MOŻLIWOŚĆ KOMENTOWANIA